Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bandama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bandama. Pokaż wszystkie posty

24.1.13

Buziaczki

Okazuje się, że siedzenie z chorym Juniorem w domu to dobra opcja do pstrykania sobie fotek i, przy okazji, możliwość pochwalenia się nowym kolorem włosów. Franko nie przegapia żadnej okazji by pozować i słusznie, bo miny stroi nieziemskie.
Takich trzech, jak nas dwóch to nie ma ani jednego!
koszulka: tally weijl;
bandama: no name

28.5.12

Weekend z bańkami mydlanymi

Dzień matki to teraz dla mnie drugi dzień dziecka, a najlepszym prezentem dla dzieci są bańki mydlane. A że w łapki wpadły mi takie w rozmiarze XXL marki TUBAN to bawiliśmy się nimi przez cały weekend. O ile obręcz jest bardzo poręczna i wymaga jedynie butli z płynem, to sznurek do wielkich baniek wymagał od nas wsparcia w postaci miski na płyn. Ale czym jest noszenie michy po osiedlu w obliczu takich efektów?


 

bluza: colectiff;
koszulka: hard rock cafe/sh;
legginsy: sh;
buty: converse

kurtka: sh;
spodnie: denim&Co + DIY;
buty: deichmann;
bransoletki: nefryt/allegro

11.12.11

Znów nadszedł ten moment

 Obiecywałam sobie, że nigdy więcej, że szkoda mi moich nerwów na starania o utrzymanie tego efektu, że nie i koniec. Wystarczył mi jednak jeden impuls (pomysł na nowe dredloki) i kolejny raz stałam się blondynką. Niestety nie mam prawie białych włosów,  z którym czułam się idealnie, ale z blond dredlokami też nie jest źle.
W kwestiach ubioru, to koszula i gorset pochodzą z second handu. Mam wrażenie, że je ściągnęłam tam myślami, bo bardzo chciałam mieć coś podobnego w swojej szafie. Buty to osobna historia, chciałam dość ciepłe czarne buty bez futra czy kożucha, a tu klops, ciężko mi było na takie trafić. Te też nie uniknęły tej, wg mnie wątpliwej ozdoby, ale po po małych poprawkach  i naćwiekowaniu zmieniły charakter.
koszula, stalowy gorset: sh;
spodnie: terranova;
pasek: c&a;
buty, bandama: tomex;

30.10.11

Rzucamy liście

Niewykorzystanie takiej ilości takich zżółkniętych liści mogło ściągnąć na nas jakieś wymyślne klątwy z pokryciem się łuską włącznie, więc, aby nie gniewać bogów jesieni razem z moimi mężczyznami wtargnęłam pod drzewa. Junior dzielnie imitował deszcz liści na potrzeby zdjęć i nie tylko, bo taki opad jest bardzo wdzięczny. A Mąż z własnej inicjatywy zaczął pstrykać nam zdjęcia z zastrzeżeniem, że są na bloga.
Bogowie jesieni chyba byli zadowoleni.



kurtka: reporter;
szorty: sh;
rajstopy: gatta;
trampki: new yorker;
torebka: house;
bandama: nn