7 stycznia 2012

227. Co się odwlecze...

Już dawno chciałam się pochwalić płaszczem, ale całkiem ładne nocne zdjęcia robione komórką wcięło totalnie, a do kolejnych ciężko mi się było zmusić, bo w  robienie fotek wierzchniemu okryciu w ciepełku domowym nie widzę sensu, a z kolei na zimnym powietrzu moje oczy ronią tysiące łez, co jest wyjątkowo niefotogeniczne. Dziś udokumentowałam siebie i swoje odzienie, chociaż, podczas pstrykania zdjęć Junior stanął przede mną, powiedział "Teraz Franek" i zaczął pozować. Musiałam ustąpić mu miejsca w kadrze :)


płaszcz: new yorker;
buty: nn + DIY:
rajstopy: nn:
torebka: house

11 grudnia 2011

226. Znów nadszedł ten moment

 Obiecywałam sobie, że nigdy więcej, że szkoda mi moich nerwów na starania o utrzymanie tego efektu, że nie i koniec. Wystarczył mi jednak jeden impuls (pomysł na nowe dredloki) i kolejny raz stałam się blondynką. Niestety nie mam prawie białych włosów,  z którym czułam się idealnie, ale z blond dredlokami też nie jest źle.
W kwestiach ubioru, to koszula i gorset pochodzą z second handu. Mam wrażenie, że je ściągnęłam tam myślami, bo bardzo chciałam mieć coś podobnego w swojej szafie. Buty to osobna historia, chciałam dość ciepłe czarne buty bez futra czy kożucha, a tu klops, ciężko mi było na takie trafić. Te też nie uniknęły tej, wg mnie wątpliwej ozdoby, ale po po małych poprawkach  i naćwiekowaniu zmieniły charakter.
koszula, stalowy gorset: sh;
spodnie: terranova;
pasek: c&a;
buty, bandama: tomex;