Co do tytułu, to nie czarna, bo brązowa i w sumie to nie do końca wiadomo czy pantera, bo cętki trochę incognito.Ale, ale... znalazłam dawno nie widziany przeze mnie naszyjnik od Męża, takie są skutki sporadycznego zakładania biżuterii. W każdym razie ubranie się tak było niezłym pomysłem na niedzielny spacer gdyż nawet Potomek chętnie się ze mną sfotografował, ba, pozował nawet.



marynarka: h&m;
szorty: cubus;
buty: deichmann;
naszyjnik: prezent;
torebka: house