Nic dwa razy się nie zdarza... no chyba, że mowa o zakładaniu tych samych ubrań, co w moim przypadku jest praktyka powszechną, mało tego powtarzam stroje niemal dosłownie, gdy już się kiedyś sprawdziły.
Znów mam dredloki na głowie, a część z nich jest kolorowa, co więcej kolorowe kombinacje baaardzo mi się spodobały, więc, jeśli ktoś chce mieć na głowie wytwory moich rąk, to polecam się.


spodnie: punky fish/sh;
koszulka: burton;
sandały: deichmann;
łańcuszek: colloseum







