Wczoraj ubierała mnie teściowa. Serio, mówię jak najbardziej poważnie, pomagała mi szybko skompletować strój, gdy poprzednia koncepcja legła w gruzach. Prawdę mówiąc wyszło całkiem nieźle, zważywszy że ta tunika jest trudna w ograniu (dziwna długość, przezroczysty materiał).
W końcu znalazłam extra rudą farbę do włosów, a kolor tak bardzo mnie cieszy, że zarzuciłam pomysł nakładania dredków w najbliższym czasie. Póki co nie nienawidzę swoich włosów, ale je toleruję.


tunika: cubus;
kurtka: sh;
buty: deichmann;
torba: house;
pasek: reserved





