14.8.11

Redhead

Wczoraj ubierała mnie teściowa. Serio, mówię jak najbardziej poważnie, pomagała mi szybko skompletować strój, gdy poprzednia koncepcja legła w gruzach. Prawdę mówiąc wyszło całkiem nieźle, zważywszy że ta tunika jest trudna w ograniu (dziwna długość, przezroczysty materiał).
W końcu znalazłam extra rudą farbę do włosów, a kolor tak bardzo mnie cieszy, że zarzuciłam pomysł nakładania dredków w najbliższym czasie. Póki co nie nienawidzę swoich włosów, ale je toleruję.
szorty: h&m;
tunika: cubus;
kurtka: sh;
buty: deichmann;
torba: house;
pasek: reserved

8.8.11

Złe skojarzenia

Jak dotąd koszule nie należały do moich ulubionych elementów garderoby, bo trafiałam na modele, które choć trochę nie były dopasowane w talii lub były stanowczo za krótkie, więc koszule uważałam za zło konieczne. Czarna koszula to już "kumulacja zła", bo kojarzy się z pogrzebami i faszystami. Z drugiej strony jednak dobrze mi się w takiej biega na co dzień, więc tak najgorzej nie jest.
koszula, torebka: sh;
szorty: diy;
buty: ccc;
kolczyki: colloseum

30.7.11

Cekiny, koronki i loczki

Niewątpliwie wczoraj miałam na sobie pomieszanie z poplątaniem, ale ważne, że jaskrawe były tylko paznokcie i trochę włosy, a reszta grzecznie czarno-biała. Aha, kolczyki były złotawe, ale jeden utracił swą kluczową część na parkiecie JazzRocka :(


"coś" czarnego, spodnie: sh;
koszulka: carrefour;
trampki: fishbone;
torebka: house;
kolczyki: rossmann

18.7.11

Salix

Salix* to z łaciny po prostu wierzba. stanęłam pod gałęziami takiej i kamizelka, zlewając się z liśćmi, zabawiła się w kameleona. W opozycji do zieleni moje blade nogi. W tym roku nie mam ciśnienia na złapanie raka skóry.

sukienka, kamizelka: sh;
buty: deichmann;

*dziękuję za poprawienie